PRZEMYSŁAW DAKOWICZ
„Ethos. Kwartalnik Instytutu Jana Pawła II KUL” nr 152 październik-grudzień 2025
Kuczkowski tropi w wierszach ślady tajemnicy, transcendencji, wiary czy choćby tęsknoty za nią. Nie interesuje go jedynie ortodoksja, przeciwnie – jako czytelnik liryki (dodajmy: czytelnik żarłoczny i entuzjastyczny) ze zrozumieniem odnosi się do herezji, ceni i pochwala wszystko, co pozostaje w jakimkolwiek związku z duchowością, w każdym zapatrzeniu w „tam”, w każdym pytaniu o sens (życia czy słów) zdaje się widzieć odblask, choćby daleki, tej najważniejszej relacji.
(…)
Co w takim razie uznać można za zasadniczy cel i najgłębszy sens twórczości? Zdaniem autora Tlenu poezja jest konfrontowaniem się – z własnym ego, z innymi, wreszcie z Bogiem. Słowo „konfrontacja” odnosi się zresztą, może w najwyższym stopniu, do procesu odkrywania przez piszącego prawdy o sobie samym, do rozpoznawania własnej tożsamości. Odsłanianiu prawdy o „ja” towarzyszy budowanie relacji. Po pierwsze – z ludźmi (można z nimi „wejść w komunię, nawiązać kontakt, rozmowę, zainicjować wymianę myśli i idei”, Kuczkowski skłonny jest postrzegać poezję jako „sygnał wysłany w kosmos – świata, języka, literatury – w nadziei, że zostanie on odebrany przez współbraci i nakłoni ich do nawiązania przyjaznego kontaktu”, porównuje ją do „listu w butelce kołyszącego się wśród bezmiaru wód, w nadziei, że wołanie o pomoc zostanie w końcu odebrane przez innego, przez człowieka dobrej woli – otwartego na dialog, na spotkanie”). Po wtóre – z „Przedwiecznym Bytem”, bo tak autor tomu Dajemy się jak dzieci prowadzić nicości nazywa Boga, czyli to, co jest „tak bardzo rzeczywiste, że już bardziej być nie może”, co „nieskończenie przekracza nasze tutaj bytowanie, naszą tutejszość i teraźniejszość”, wokół czego „skupiają się wszystkie pomniejsze byty, te, które z niego wyszły i do niego zmierzają”. Słowem – praca poety, która jest przecież „pracą duchową”, polega na tropieniu rzeczywistości, na „wojowaniu o rzeczywistość”, na dążeniu do przełamania „duchowej niemoty” i przekraczaniu „progu tajemnicy”. Tak rozumiana twórczość liryczna, autentyczna poezja w sensie Maritainowskim, ujawnia „ukryte znaczenie rzeczy”, pozwala dotrzeć do „fenomenów mentalnych, duchowych i psychicznych, które są większe od wiersza” i odsłonić „kamień węgielny, na którym opiera się Całość”.
Nie jest kwestią przypadku, że mówiąc o literaturze, Kuczkowski cytuje dwóch papieży, Jana Pawła II i Benedykta XVI, oraz to, iż łączy twórczość poetycką z procesem metanoi, fundamentalnej przemiany umysłu i serca. Jej ostateczny rezultat okazać się może w najwyższym stopniu paradoksalny, równoznaczny z zakwestionowaniem dotychczasowej poetyckiej drogi i postawieniem sobie pytania o sens pisania – jak w diariuszowej notatce, która zamyka ostatni z przywołanych tu tekstów programowych: „Jesienią poeta powędrował do krainy Gdzie Oczy Poniosą, która to wyprawa miała być czymś w rodzaju wizyty uprzejmościowej. Ale im dłużej wędrówka ta trwała, tym mocniej czuł, że to raczej wizyta kondolencyjna. I już sam nie wiedział, czy to on umiera dla poezji, czy poezja umiera w nim. A może było na odwrót? Rodziła się w nim poezja?”.
Jak poradzić sobie z tak sformułowaną aporią? Zgodnie z tym, co zostało wyżej napisane, poeta może albo ostatecznie zamilknąć, porzucić poezję na rzecz vitae contemplativae, albo stać się akuszerem nowej poezji, kimś, kto obserwuje i relacjonuje proces jej (powtórnych) narodzin. I wydaje się, że Kuczkowski wybiera to drugie rozwiązanie – nie porzuca wiersza, lecz przyjmuje na siebie rolę, by tak rzec, strażnika metamorfozy, wykonawcy i obserwatora w jednej osobie. W Dwunastu notatkach o poezji inspirowanych wierszem Kładka znajdujemy kapitalną formułę metaforyczno-alegoryczną, która pomaga zrozumieć ów skomplikowany proces. Mowa tu o dwóch szczytach – o górze Parnas i górze Karmel: „Ci, którzy są na górze Karmel, prawdopodobnie nie tęsknią za widokiem ze szczytu Parnasu. I nie jest to postawa redukcjonistyczna. Po prostu na Karmelu jest Wszystko i właśnie to Wszystko powoduje, że zatrzymany zostaje ruch odśrodkowy, który oddala człowieka od jego wewnętrznego centrum. Z kolei przed oczyma tych, którzy są na Parnasie, na moment otwiera się uniwersum znaczeń”.
Wydaje się, że mniej więcej w połowie drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku autor Prognozy pogody dojrzał do myśli o poezji radykalnie nowej, spod znaku góry Karmel, czyli bliższej doświadczeniu mistycznemu i otwarcie manifestowanej religijności. Kamieniami milowymi tej nowej dykcji są tomy Ruchome święta i Głosolalia. Nie jest to – przyznajmy od razu – metamorfoza stuprocentowa, ostateczna, nieodwracalna; gdyby taką była, literatura okazałaby się niekonieczna, ba, zbędna. Tymczasem ona trwa – zredukowana, przemieniona, paradoksalna.
Uwaga! W powyższym cytacie zostały usunięte przypisy.
Całość dostępna na stronie: (10) „Szalony krok w nieznane”. Krzysztofa Kuczkowskiego droga ku nowej poezji (religijnej)