Robert Gawłowski, Wojciech Kass, Jacek Molenda, Erazm Stefanowski i ks. Jerzy Szymik o tomach Biblioteki „Toposu”: „Akt strzelisty”, „Koliber” oraz „Sny i rozmowy”

Niżej przytaczamy obszerne fragmenty recenzji.

JERZY SZYMIK:

Dobrze jest w samym sercu grudnia i Adwentu zacząć tak:

Śniła się zima
Ktoś szedł po jeziorze
Chyba coś wołał, wokół była pustka.
Na niebie zamiast wozu stały wielkie sanie
Siny śnieg skrywał to, co miało nadejść.

Potem widziałem jeszcze kuropatwy –
Tam, gdzie się zaczynała noc
Na skraju lasu.
Na coś czekały, coś je tam zwabiło,
Sypnąłem im trochę jasnych ziaren
I już mnie nie było.

To wiersz Wojciecha Kudyby z tomu „Sny i rozmowy”, przepięknego. Kudyba – prozaik, poeta, uczony – to przede wszystkim humanista. A „humanista – jak mówił w rozmowie dla »Toposu« – to ten, kto chce i umie słuchać ludzi mówiących o najważniejszym. Także tych, których głos dobiega do nas już tylko poprzez teksty. Największą klęską humanizmu jest brak nadziei”.

(…)

Wiersze [Janusza] Nowaka są świadectwem naszego pokolenia – urodzonych w pierwszej połowie lat 50. Fascynują oryginalnym połączeniem prostej, głębokiej wiary i literackiej erudycji ze stałym „podtekstem” popkultury lat 60. i 70.

(…)

„Koliber” [Marka Rapnickiego], wyrafinowany zbiór, pełen tego, co najlepsze w ukochanej przez poetę Italii, toczący żarliwy spór ze swoim czasem, z naszą epoką. Bez tego sporu nie ma dobrej poezji. Poeta pamięta, więc nie bądź bezpieczny…

Te trzy książki poetyckie z 2025 roku przywracają wiarę w siłę i sens polskiej poezji. Kudyba: „był grudzień. Ulicą szła rzeka. Widziałem, jak ich porywa i jak przy kościele Ktoś ich chwyta za ręce i z nimi ucieka”.

[Ks. Jerzy Szymik, „Śniła się zima”, „Gość Niedzielny” nr 50 z 14 grudnia 2025 roku]

 

MAREK RAPNICKI o tomie Janusza Nowaka „Akt strzelisty”

„Akt strzelisty” to książka bohaterska, książka nie na niby, tom wierszy niosący wyznanie wiary, ale też będący – jak każda wybitna twórczość – rodzajem spowiedzi, w której autor rzuca na szalę swój honor i cały swój autorytet. Bohaterstwo tomiku wynika z czasu, w którym wiersze powstały i ze świata, który godzina po godzinie, wers po wersie okrawa nas z sacrum. I nie potrzebuje „średniowiecznych” wyznań. Tymczasem autor uparł się stanąć wobec złych mocy, sam, z naręczem swoich niełatwych utworów.

Kim jest zatem autor tego odważnego tomu? Heros jaki czy gladiator nieustraszony? To człowiek wielkiej łagodności i wersalskich manier, posiadający niesłychaną wiedzę o kulturze europejskiej i religii chrześcijańskiej. Wystarczy prześledzić motta, w które zbrojne są wiersze! Ten miłośnik polskiego big-beatu i anglosaskiego rythm’n’bluesa (ze szczególnym uwzględnieniem grupy the Rolling Stones) swobodnie serfuje w oceanie europejskiej spuścizny i czerpie z niej pomoc, radość i właśnie hart ducha. Potrzebuje przykładów myśli katolickiej, by potrafić zarzucić światu zło, ale też by wyznać swoje przewinienia, a tym samym zyskać wiarygodność. Ta poezja jest surowa i ascetyczna na podobieństwo najlepszych przykładów  myśli katolickiej, której symbolem mogą tu być frazy Jana od Krzyża. Ale kiedy autor z kolei brodzi w gęstych scenach z przeszłości, fraza staje się nerwowa, łapczywa, giętka. Zbiór Janusza Nowaka skonstruowany jest bardzo kunsztownie, precyzyjnie, aby pomieścić w sobie melanż epifanii i zamyśleń dnia dzisiejszego oraz onirycznych, czułych wspomnień młodości. (…)

 

[Marek Rapnicki, „Z wierszem przeciw światu”, „Almanach prowincjonalny”, listopad 2025]

 

ROBERT GAWŁOWSKI o tomie Marka Rapnickiego „Koliber”:

Trzeba wreszcie powiedzieć, że autor „Kolibra” nie ściga się z poetami Rzymu czy piewcami Italii, których można wymieniać bez liku. Inny niż Czesław Miłosz i Jarosław Iwaszkiewicz, inny Zbigniew Herbert i Jarosław Marek Rymkiewicz czy ksiądz Janusz Stanisław Pasierb, jest, by tak rzec, całkowicie samoswój. Jego Rzym i Italia to zupełnie odmienne wymiary. W tym najnowszym tomie wyraźnie kontynuuje linię wytyczoną w zbiorach „Pan Amo prosi o głos” i „Nieświęta ziemia”, gdzie odnajdywał swoje igły w świecie współczesnym – w codzienności, w polskiej przestrzeni, w doświadczeniu polityki, historii
i prywatnego losu. Tymczasem w „Kolibrze” poszerza tę mapę też o Toskanię, Asyż – świętego Franciszka i freski Giotta, Weronę – „Rzęsy cyprysów ponad kamiennym okiem Miasta” (jakże piękne nawiązanie do znanego wiersza Norwida), a nawet o Dolomity – Reinholda Messnera. Ale logika pozostaje ta sama: odnaleźć szczegół, który zawiera w sobie sens większy niż całość. Odnaleźć moment, w którym czas otwiera się na wieczność i zaznaczyć go na własnej poetyckiej mapie.

Natomiast ostatnie słowa tego tomu „w ciszy / przed nadejściem wandali” można odczytać jako podsumowanie całej dotychczasowej drogi poetyckiej Marka Rapnickiego.
Są one dramatyczne, ale też pełne nadziei. Wandale symbolizują chaos, niszczenie, barbarzyństwo. Cisza jest przestrzenią modlitwy i hymnu. Pozostaje więc dzielić tę nadzieję, że choć świat jest pełen wandali, w sensie dosłownym i metaforycznym, to cisza i hymn mogą przetrwać.

[Robert Gawłowski, „Koliber czyli… Marka Rapnickiego igły i kartografie metafizyczne”, „Almanach Prowincjonalny”, listopad 2025]

 

WOJCIECH KASS o tomie Marka Rapnickiego „Koliber”:

Moja lektura „Kolibra” była chronologiczna, z wiersza na wiersz, od prologu  do hymnicznej kody. Jak Pan Bóg przykazał! Żadnego skakania, zwrotów w bok, przechadzek na ukos, z końca na środek, ze strony dziesiątej na osiemnastą etc. Słowem, swoim jęzorem liznąłem całość jak gałkę lodów czekoladowych, tych serwowanych nieopodal muzeum M A X X I w Rzymie, w Neve di Latte. Gdybyście zapytali Piotra Kępińskiego, gdzie są najlepsze lody we Włoszech, odpowiedziałby, że właśnie tam.  W każdym razie liznąłem tę poetycką gałkę lodową jak Bóg przykazał, a nie na chybił trafił przeskakując z jednego wiersza na drugi jak motylek chytrusek przysiadający na tych tylko kielichach, które obiecują najwięcej nektaru. Gdybym czytać miał te wiersze na głos, to zacząłbym od następujących: „Serenada”, „Hymn”, „Eh”, „Pan Amo spotyka Peregryna”, „Tym, którzy jeszcze słuchają”, „Jak powiedziała”, „Sen”, „Śpiewałem z Pavarottim”, „Do Mistrza z Lugnano”, „Nasłuch”, „Przypadek Messnera”, „Szczyt wszystkiego”, „Cite”, „Paestum”, „Na pustyni”. I za żadne skarby, choćby ich twórca nie wiem jak prosił, nie dałbym sobie zmienić tego porządku.

A gdybym miał zacząć o nich mówić, choćby i ex catedra, to wyjąłbym z architektoniki „Tym, którzy jeszcze słuchają”, „Piccolo paradiso” oraz „Hymnu” dwa i pół „przęsła”. A są nimi wersy: „powtarzam tysiącletni gest zgięcia kolan”, słyszę jak „pacierz stóp niesie się po bazalcie” i „wysyłam list(y) swej modlitwy”.

Włoski raptularz poetycki Rapnickiego jest jednocześnie modlitewnikiem, omal każdy wiersz jest modlitwą królewiątka ziemi, w której zawarte są wszystkie tonacje psalmów – i te błagalne i te pokutne aż po wyrażające wdzięczność i uwielbienie. Owa modlitwa, czułość dla geniuszu ludzkiego i zachwyt nad bożym stworzeniem zanurzone są w scenerii dzieła krajobrazu oraz dzieła sztuki, których budulcem jest przede wszystkim kamień, dalej zaś „kamienica” tysiącleci, od antyku etruskiego i rzymskiego, po piętra stylu romańskiego, renesansu i baroku. Wydaje się, że im głębiej persona tych wierszach schodzi w dół z piętra na piętro, z parteru do podziemnych sklepień oraz w jeszcze niższe warstwy, tym bardziej gęstnieje cisza wiersza, nasłuch staje się intensywniejszy i na poziomie omal metabolicznym jak organizm kolibra zaczyna szeptać się, szemrać modlitwa.

[Wojciech Kass, „Szyfry i modlitwy włoskie”, „Almanach Prowincjonalny”, listopad 2025]

 

JACEK MOLENDA o tomie Marka Rapnickiego „Koliber”:

Literaturoznawcy, skrzętnie dbają, żeby poeci mieli swoją ojczyznę i w cale nie musi być ona mała. Przypisują ich do krajowych literatur, bo język ojczysty. Do państw, bo w jakichś granicach przecież się urodzili. Do nurtu, bo styl i przekonania. Tylko jak tu przypisać Marka Rapnickiego? Poeta dwóch ojczyzn? To byłoby zbytnie uproszczenie. Nie, tego łatwo zrobić się nie da. Jak opisać cechy, przynajmniej te najbardziej rzucające się w oczy jego wierszy? Przyzwyczaił nas kiedyś do kropki na końcu każdej frazy, która była nie tylko znakiem interpunkcyjnym, ale znakiem rozpoznawczym jego poezji na długo przed tym, zanim stała się niesławną „czarną kropką nienawiści” w dyskursie internetowym młodzieży. Czarna kropka wieńcząca wiadomość tekstową stała się nośnikiem i wyznacznikiem negatywnych  emocji, Młodzi ludzie natychmiast uzbrajali w nią każdą agresywną wypowiedź w mediach społecznościowych. I co? W „Kolibrze” tak jak w wydanej w 2021 roku „Nieświętej ziemi” jej nie uświadczysz. Co się stało? Skąd taka radykalna zmiana? Może to prawda, że we współczesnej poezji polskiej pełna, a nawet częściowa interpunkcja jest niemile widziana? A może to ukłon w stronę cierpiących na kropkofobię ludzi młodych? Taka zachęta do czytania tekstu nie na monitorze, ale na papierze, przy tym tekstu wyglądającego nader znajomo, nieskażonego agresywną interpunkcją, a więc jakby z założenia wyzutego z nienawiści? Niewykluczone, bo jest to poezja hermetyczna, do bólu katolicka i to nie bólu autora, ale przede wszystkim nie zawsze wprawnego w czytaniu czytelnika. Nie chodzi wcale o to, że trudno odgadnąć, co autor „Kolibra” ma na myśli. To akurat jest proste, łatwo nadążyć za nim towarzysząc mu w drodze z jednego włoskiego regionu do drugiego, gdyż autor co chwila przystaje jak rasowy archeolog przy każdym napotkanym artefakcie. Gorzej nadążyć za jego erudycją, bo do tej intelektualnej podróży należy się wcześniej solidnie przygotować. To nie jest tom mający zachęcić przypadkowego odbiorcę poezji, wpadającego na nią od niechcenia, do beztroskiego obcowania z tą formą sztuki. Bo przecież raz w życiu jakiś zbiorek wierszy przeczytać można i wypada, bo nie powinno to bardzo zaszkodzić. To nie ten przypadek. „Koliber” nie nadaje się ani na, jak mówią ostatnio, „randomowy” prezent, bo szybko skończyłby w klatce zakurzonej oszklonej biblioteczki, ani na listę lektur szkolnych, bo wymagałby wiedzy wykraczającej ponad obowiązkowy program.

„Koliber” to tom dedykowany „tym, którzy jeszcze słuchają” jak to określa sam poeta w swoim przepełnionym życiową mądrością wierszu pod tymże tytułem. To ważny wiersz, pełen przemyślanych dogłębnie wskazań poety dla samego siebie, a także i tych, którzy nie wstydzą się słuchać innych. Chociażby dlatego należy sięgnąć po ten tomik i bardzo uważnie, co najmniej dwakroć, go przeczytać. I jeszcze rzetelnie się wcześniej do tego przygotować. Warto, bo to naprawdę poezja najwyższej próby.

[Jacek Molenda, „Ibi Patria ubi bene, czyli tam, gdzie ląduje koliber”, „Almanach Prowincjonalny”, listopad 2025]

 

ERAZM STEFANOWSKI o tomie Marka Rapnickiego „Koliber”:

Droga Marka Rapnickiego przez Italię jest na każdym kroku jasno wytyczona. To z jednej strony podróż szlakami, które są opisane w przewodnikach, ale w osobistej wersji to pielgrzymka, czyli stąpanie tam, gdzie czeka Bóg. Do takiego spotkania ze Stwórcą poeta odważnie przyznaje się w wierszu o wymownym tytule „Tak to ja”: „przekraczałem próg jak w sanktuarium nigdy w muzeum /  zginało się kolano przed wiecznym płomykiem”.

Zapisywanie doznań i emocji podczas zbliżenia z tym, co Boskie, jest wyznaniem wiary poety i jego modlitwą. I to do tego stopnia szczerą, że nie potrafię przestać myśleć o słowach z utworu o przewrotnym tytule „Rodzaj smutku”: „Wiersz jest z tłoczni serca”, „opływa wszystkie zakamarki istnienia”, a przede wszystkim „tęskni za niewidzialnym”. Dodałbym do nich tylko jedno: wiersz tęskni za Niewidzialnym. Cieszę się, że czytając ten tom, i ja mogłem za Nim zatęsknić.

[Erazm Stefanowski, „Lepiej mieć brudne pięty niż sumienie”, „Almanach Prowincjonalny”, listopad 2025]

We use cookies to personalise content and ads, to provide social media features and to analyse our traffic. We also share information about your use of our site with our social media, advertising and analytics partners. View more
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active

Polityka prywatności

Instytut Książki dba o poszanowanie prywatności osób korzystających z jego serwisów w domenie www.topos.com.pl. Dane, które zbieramy, są wykorzystywane wyłącznie do celów statystycznych.

Jakie dane o Tobie zbieramy?

Dane zbierane automatycznie:
Gdy odwiedzasz naszą stronę internetową automatycznie zbierane są dane dotyczące Twojej wizyty, np. Twój adres IP, nazwa domeny, typ przeglądarki, typ systemu operacyjnego, miejscowość, w której mieszkasz, itp.

Dane zbierane, gdy kontaktujesz się z nami:
Gdy kontaktujesz się z nami za pomocą telefonu lub poczty e-mail, przekazujesz nam swoje dane osobowe, np. imię, nazwisko, adres e-mail, itp. Wszystkie dane zbieramy tylko i wyłącznie w celach kontaktowych. Nie przekazujemy ich stronom trzecim i nie przechowujemy dłużej niż to konieczne.

W jaki sposób wykorzystujemy Twoje dane?

W żadnym wypadku nie będziemy sprzedawali danych zebranych o Tobie podmiotom trzecim.
Dane zbierane automatycznie mogą być użyte do analizy zachowania użytkowników na naszej stronie internetowej, zbierania danych demograficznych o naszych użytkownikach lub do personalizacji zawartości naszych stron internetowych. Dane te są zbierane automatycznie.

Dane zbierane w trakcie korespondencji pomiędzy Tobą a naszym serwisem będą wykorzystane wyłącznie w celu odpowiedzi na Twoje zapytanie.

W przypadku kontroli Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Twoje dane mogą zostać udostępnione pracownikom Biura GIODO zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych.

Wykorzystanie ciasteczek („cookies”)

Nasza strona internetowa wykorzystuje ciasteczka, które służą m.in. identyfikacji Twojej przeglądarki podczas korzystania z naszej witryny, abyśmy wiedzieli, jaką stronę Ci wyświetlić. Ciasteczka pomagają nam dostosować naszą ofertę do odpowiednich odbiorców i sprawdzić skuteczność docierania publikowanych informacji do określonej grupy użytkowników. Ciasteczka nie zawierają żadnych danych osobowych.

Większość używanych przeglądarek, zarówno na komputerach, jak i smartfonach czy innych urządzeniach, domyślnie akceptuje pliki „cookies”. Gdy zechcesz zmienić domyślne ustawienia, możesz to zrobić w przeglądarce. W przypadku problemów z ustawieniem zmian należy skorzystać z opcji „Pomoc” w menu używanej przeglądarki.

Wiele plików „cookies” pozwala na wygodniejsze i efektywniejsze korzystanie z serwisu. Wyłączenie ich może spowodować nieprawidłowe wyświetlanie się treści serwisu w przeglądarce.

Zmiany naszej Polityki prywatności

Zastrzegamy sobie prawo do zmiany niniejszej Polityki prywatności poprzez opublikowanie nowej Polityki prywatności na tej stronie.
W razie pytań dotyczących ochrony prywatności prosimy o kontakt, nasze dane kontaktowe podane są na stronie internetowej.

W zakresie nieuregulowanym niniejszą Polityką prywatności obowiązują przepisy z zakresu ochrony danych osobowych RODO.

Save settings
Cookies settings
Przejdź do treści