Przyznano doroczną Nagrodę Literacką im. ks. Jana Twardowskiego za najciekawszy tom poetycki roku 2024. Decyzją kapituły nagrody, jej laureatem w 2025 roku został Wojciech Kass za tom „Medytacje na 31 dni” (Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2024).
Kapituła Nagrody, obradująca w składzie: Szymon Babuchowski, Barbara Gruszka-Zych, Wojciech Kaliszewski, ks. Janusz A. Kobierski (przewodniczący), Zbigniew Zbikowski, Jan Rodzim i Erazm Stefanowski – sekretarz kapituły podkreśliła, że „Wiersze [Wojciecha Kassa], choć awangardowe, dążą w kierunku filozofii, metafizyki i transcendencji, a będąc adekwatnymi do tytułu, przynaglają i zmuszają do skupienia uwagi na słowie. Owocem lektury jest konstatacja, że medytacja, wiodąca ku odrzuceniu złych emocji i niepotrzebnych myśli, stanowi odzwierciedlenie oszczędnej poezji, wykluczającej w mistrzowski sposób słowotwórcze plewy”.
Trzeba przypomnieć, że Wojciech Kass był dwukrotnie wyróżniany tą nagrodą, za tom „Objawy” (Biblioteka Toposu, Wydawnictwo Towarzystwa Przyjaciół Sopotu) w 2020 roku i tom „Metaf” (Wydawnictwo Austeria, Kraków) w 2021 roku.
Ponadto przyznano wyróżnienia Wojciechowi Gawłowskiemu za tom „Polowanie na chimery” (Biblioteka Toposu, Instytut Książki, Gdynia / Kraków 2024), Tadeuszowi Karabowiczowi za tom „Ślady niespodziewane na przełaj” (Wydawnictwo Pisarze.pl, Warszawa 2024) i Wojciechowi Wenclowi za tom „Mnemosyne” (Arcana, Kraków 2024).
Wręczenie nagród odbyło się w obecności członków kapituły, laureatki ubiegłorocznej edycji Nagrody Literackiej im. ks Jana Twardowskiego Adriany Szymańskiej, zaproszonych i tych, którzy przyszli z własnej woli gości. Laudacje napisał i wygłosił Erazm Stefanowski. Poczęstunek ufundowało i przygotowało Stowarzyszenie Pisarzy Polskich.
Fundatorem nagród finansowych dla laureatów jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
ERAZM STEFANOWSKI
POETA MEDYTUJĄCY
Laudacja z okazji przyznania Wojciechowi Kassowi Nagrody Literackiej
im. ks. Jana Twardowskiego za tom „Medytacje na 31 dni” – najciekawszą książkę poetycką wydaną w 2024 roku
Szanowni Państwo,
kiedy trafił w moje dłonie tom Wojciecha Kassa zatytułowany „Medytacje na 31 dni” otworzyłem go… Bóg wie gdzie. A tam znajdował się taki oto fragment wiersza:
pasterze wiecznych krajobrazów
w słowie, tworzyciele ich muzyki
rzeźbiarze detali, alchemicy
kolorów i zapachów
i rozgrzewający je do żywego
są tacy poeci
I wcale nie trzeba zastanawiać się, gdzie są tacy poeci. Nie trzeba szukać ich po całym świecie. Prawdę mówiąc w ogóle nie ma potrzeby ich szukać. Przynajmniej dziś. Wystarczy zerknąć w bok, do przodu, do tyłu, i dostrzec, że poeta, którego fragment wiersza zacytowałem, znajduje się wśród nas.
To Wojciech Kass – poeta, eseista, diarysta, filolog, nauczyciel, dziennikarz, juror konkursów poetyckich, inicjator licznych wydarzeń literackich i kulturalnych, pomysłodawca oraz sekretarz Nagrody Poetyckiej im. K. I. Gałczyńskiego ORFEUSZ, dyrektor Muzeum im. Gałczyńskiego w Praniu.
Wojciech Kass przede wszystkim jest jednak poetą. Poetą, który „wrzecionami niewidnych tajni przędzie włókna i wątki związując literę w widomy sens”. Tak, Wojciech Kass ma takie wrzeciona. Skąd? To proste: „on kochał rzekę/ nauczyła go słów”. I choć pokora każe mu przyznać, że
żadne życie
nie zna ostatniego słowa
skąd mógłby o nim
wiedzieć wiersz
to poeta szuka go w postaci słów świeżych, rzeźwiących, awangardowych, żywych. Dzięki temu słowo pisane w tomie małą literą niespostrzeżenie dla czytelnika nabrzmiewa i przeradza się między wersami w Słowo zu-pełne, całkowite, czyste, pisane w „motylarni serca” literą wielką. To poetycki majstersztyk, do którego zdolni są poeci posiadający nie tylko znakomity warsztat pisarski, ale także „poeci myślący”, owi „Panowie Cogito”, mocujący się z filozofią, egzystencjalizmem, metafizyką.
Wojciech Kass dla swoich rozważań poetyckich wybrał medytację, pozwalającą na dostrzeżenie i usunięcie tego, co w człowieku egocentryczne, strachliwe, wyniosłe, podłe, miałkie. Poszczególne medytacje są oszczędne w słowa i zwarte. W swojej istocie stanowią ascetyczną formę modlitwy, by w kulminacyjnym, puentującym książkę momencie, stać się wprost wyznaniem wiary i ostatecznym odkryciem Boga.
Bycie poetą medytującym, myślącym, kochającym, nie jest jednak bezbolesne. Szeroko otwarte oczy i serce narażone są na cierpienie, ale poeta wie, że „kto nie widzi/ nie ukocha”. Zdaje sobie sprawę, że
zmienia się
porządek świata
inne będzie
szczęście twoje
o! święte słowa
nie działają
roje zaklęć
nie otwierają
politowania
warte skarbczyki
zapasy nasze budzą
śmiech dziki
Jak żyć w świecie, który
upodobał sobie
inną trójcę
żegna się w imię
coolu, haju
i feelingu
Wojciech Kass zna odpowiedź na to pytanie: przytula się, przywiera do sponiewieranego, splugawionego ciała Chrystusa, do oszpeconych do kości zwłok. Nie czuje odrazy do Boga i świata przez Niego stworzonego, niszczonego i deformowanego przez człowieka, choćby wtedy, gdy dostrzega, że
bogorobcy
z drewna
wytrzaskują
twarze Boga
Przeciwnie, poeta z Prania zachęca zarówno czytelnika, jak i siebie, do tego, by starać się ten świat zmieniać, zaczynając od siebie, a więc… zapomnieć o sobie, pomilczeć, naprawić więź z okolicą, z ludźmi, ze słowem. I nauczyć się cieszyć drobnymi sukcesami, rzeczami:
nie mów
że nic nie masz
z resztek siwych
włosów
mógłbyś
uwić gniazdko
makolągwie
– mówi poeta w medytacji 27. A więc nie mów, że nic nie masz. Są mniejsi, słabsi, ubożsi od ciebie, i mogą czerpać radość z tego, czego ty nie doceniasz. Człowiek nie jest tylko jedną z wielu cząstek świata przyrody. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, i wspólnie z Nim będziemy powstawać z martwego położenia, tak jak w przedostatniej medytacji. Jesteśmy harmonijni: Stwórca i człowiek. Poeta i jego wiersze, jak Wojciech Kass i „Medytacje na 31 dni”. Nie może zatem dziwić, że i one są jednorodne i spójne. Wymagają jednocześnie wysiłku intelektualnego i zaangażowania duchowego. Treść tomu jest adekwatna do tytułu, przynagla i zmusza do skupienia uwagi na słowie, na konkretnym wyrazie. Każdy z nich ma swoją wagę i można to odczuć, zastanawiając się dlaczego został użyty. Oszczędność słów otwiera możliwość różnorodnych interpretacji, zaś owocem lektury jest konstatacja, że tak jak medytacja polega na odrzuceniu złych emocji, niepotrzebnych myśli, podobnie oszczędna poezja Wojciecha Kassa w mistrzowski sposób odrzuca słowotwórcze śmieci. Ten tom trudno czytać na jednym oddechu, jednorazowo – od początku do końca. On rzeczywiście wymaga poetyckiej medytacji, refleksji i otwartości na iskrę bożą.
Kiedy więc szedłem dziś tutaj – na Krakowskie Przedmieście, śladami Czcigodnego Patrona Nagrody – ks. Jana Twardowskiego, zastanowiłem się nad jedną z jego wypowiedzi: „Po Soborze nigdy nie krytykowałem teologii, bo uważam, że jest to potrzebna nauka dla ludzi, którzy szukają intelektualnego wytłumaczenia wiary. Myślę, że jest teologia wielka i mała. Odpowiada mi ta wielka”.
Nie będę więc zbyt odkrywczy, gdy parafrazując tę wypowiedź, powiem, że istnieje także iskra Boża / boża wielka i mała, oraz poezja wielka i mała, i że w obu przypadkach odpowiada mi ta wielka. Ta, którą obdarowuje czytelnika Wojciech Kass. I jego medytacje. Medytacje na 365 dni w roku.
Erazm Stefanowski,
Sekretarz Kapituły Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego