Pamiętamy słynną książkę, która była zarazem manifestem poetów Nowej Fali, „Świat nieprzedstawiony”, z której wynikało, że poeta ma przedstawić realną rzeczywistość, którą żyje szary człowiek w Polsce. Poeci ci, jak nasi romantyczni wieszczowie, chcieli prowadzić swoich czytelników ku jakiejś nowej przyszłości, oczywiście niekomunistycznej. Po Nowej Fali zjawiło się nowe pokolenie poetów, które zadało pytanie: a czy wiadomo o jaką rzeczywistość chodzi?
JERZY ŻURKO
LAUDACJA NA CZEŚĆ POEZJI KRZYSZTOFA KUCZKOWSKIEGO
(zapis)
Pamiętamy słynną książkę, która była zarazem manifestem poetów Nowej Fali, „Świat nieprzedstawiony”, z której wynikało, że poeta ma przedstawić realną rzeczywistość, którą żyje szary człowiek w Polsce. Poeci ci, jak nasi romantyczni wieszczowie, chcieli prowadzić swoich czytelników ku jakiejś nowej przyszłości, oczywiście niekomunistycznej. Po Nowej Fali zjawiło się nowe pokolenie poetów, które zadało pytanie: a czy wiadomo o jaką rzeczywistość chodzi? Program zawarty we wspomnianej książce jawił się jako nierealizowalny, gdyż jego autorzy nie rozwiązywali podstawowych problemów metafizycznych, gorzej nawet – oni takich pytań sobie nie zadawali. Ani pytań światopoglądowych, ideowych, filozoficznych, religijnych. Przechodzili nad nimi „do porządku dziennego”, tak, jakby były przez nich w sposób oczywisty już dawno rozstrzygnięte. Przecież o podobną sprawę chodziło Norwidowi i jego niezgodzie na program wieszczów. Poezja Krzysztofa Kuczkowskiego idzie pod prąd sugestii, aby poeta był depozytariuszem „rządu dusz”. Owszem trzeba powrócić do tej rzeczywistości, którą żyje nawet nie „szary człowiek” w Polsce, ale każdy człowiek ze swej istoty. Do takiej rzeczywistości, która kształtuje go jako człowieka, kształtuje jego człowieczeństwo. Kto dał poecie prawo do mówienia do czytelnika „my”, albo „ja i wy”? W doświadczeniu poety jest podstawa, która pozwala na osiągnięcie punktu startowego do określenia bycia człowiekiem przez każdego.
Weźmy to, co jest zawarte w dość wczesnym tomie poetyckim „Widok z dachu” (1994). Poeta, chcąc osiągnąć wiedzę o rzeczywistości, ogląda z dachu świat i próbuje go zrozumieć. Na początek tomu są to wiersze, na końcu poetyckie dialogi poety z kimś obcym (może nie do końca obcym, ale kimś kto nie rozumie poety, nawet jak się o to stara, to też go nie rozumie). I te dwa cykle przecięte są zapiskami, czy też rozważaniami, w których autor próbuje zrozumieć tę rzeczywistość, którą widzi i próbuje ją jakoś dookreślić światopoglądowo, ideowo, filozoficznie, religijnie. Nie dajmy się zwieźć takimi określeniami obecnymi tam jak „wierzący ateista”. Autor po prostu jest wierzący, chociaż niekoniecznie w sposób idealnie zgodny z magisterium Kościoła. Przywołane poglądy Antony’ego de Mello zostały przecież potępione za czasów Jana Pawła II przez ówczesnego szefa Kongregacji ds. Nauki Wiary Józefa Ratzingera i do dziś nie zostało to odwołane. Przywołany też został Pascal i inni. Niczego to nie zmienia – to nie są poglądy ateisty. Z mojego punktu widzenia program poetycki Krzysztofa Kuczkowskiego jest interesującym nawiązaniem do metodologii hermeneutyki np. Wilhelma Diltheya, czy Paula Ricoeura, w tym też do idei koła, która może dotyczyć zarówno upływu czasu, biegu dziejów jak i samego mechanizmu poznania rzeczywistości. Kolejne uwiecznione pozytywnym rezultatem akty poznania stają się podstawą do kolejnych wysiłków zmierzających do zrozumienia rzeczywistości, a to zrozumienie jest znowu podstawą do nowych aktów poznawczych itd. Pod tą rzeczywistością, którą poeta widzi z dachu, kryje się inna, o jakby można było rzec – transcendentnym charakterze. Zostało to potwierdzone w jednym z następnych tomów poetyckich „Niebo w grudniu” (1997). Nie ma tam rozważań, które można by było interpretować na różne sposoby. Zawarte są w nim nawet wiersze, które są de facto modlitwami. A wokół poety kręcą się aniołowie pańscy, którzy raz płaczą, ale częściej się śmieją. Ta obserwacja z dachu jest też kontynuowana w „Wieży widokowej” (1998).
Nie ma sensu przywoływać kolejnych tomów poetyckich, których Krzysztof Kuczkowski w końcu przecież wydrukował wiele; w Wikipedii jest ich wymienionych 18. Skupię się jednak na paru późniejszych.
Tom „Wiersze [masowe] i inne” (2010) otwiera inną problematykę, problematykę mechanizmów, które uniemożliwiają współczesnemu człowiekowi zrozumienie rzeczywistości. Dlaczego współcześni nie potrafią jej zrozumieć? W tej kwestii podaje dwa argumenty. Jeden to manipulacja medialna, a drugi to współczesna kultura, która promuje postawy neurotyczne i ludzi zapatrzonych w samych siebie. Oczywiście podaję te argumenty w wielkim uproszeniu, które być może autor mógłby uznać za niedopuszczalne, ale jednak zamieszczone w tym tomie wiersze o czymś takim świadczą. (Wiersze o tym jak ludzie są manipulowani, jak ta manipulacja spłaszcza ich uczucia, a w pewnym stopniu je w istocie likwiduje: „Barbie”, „Ken”, „Kwestionariusz Prousta”). Czy można z tej sytuacji wyjść? Oczywiście można. Ludzie nie zdają sobie sprawy z możliwości jakie w rzeczywistości posiadają (poemat „Hoffman. Siedem prób tematu: poeta, wiersz”). O tych możliwościach, które tkwią w człowieku mimo tej manipulacji jest wiersz „Radykalne poglądy”. Mechanizm oczadzenia tym, co nas manipuluje, jest wyjaśniony w poemacie „Barbarzyńcy”, według tego co przekazuje nam poeta w tym tekście, barbarzyńcy stają u bram, ale ich nie atakują bezpośrednio, tak jak to czynniki komuniści, tylko czekają. Rezultat jest taki, że w trakcie przedłużania się oblężenia mieszkańcy broniący się przed barbarzyńcami sami powoli barbaryzują się, czyli ulegają tym manipulacjom. Tom zamyka wiersz dotyczący postaw neurotycznych i tego jaki jest ich efekt: „Śmierć Wielkiej Małpy”. O najdalej idących konsekwencjach tych tendencji jest też mowa we wierszu „Jęzorek”. Dla poezji jest to oczywiście zabójcze; to już nie język, którym może posługiwać się poeta, a zaledwie jęzorek. W tomie tym jest też kilka wierszy, które ukazują świat życia codziennego czyli ten fenomenologiczny lebenswelt jako sferę tajemnicy, której poznanie właściwie nie może być jednoznaczne („Yeti zamieszkał nad nami”, „Romek”) i te wiersze w pewnym sensie zapowiadają to, co jest w największej mierze zawarte w ostatnim jak na razie opublikowanym tomie poety, „Głosolalia” (2025).
Przechodząc do omówienia tomu „Głosolalia” chciałbym podkreślić, że podobnie jak tom „Widok z dachu”, zawiera on nie tylko wiersze, ale też zapiski, notatki, prozy poetyckie i – co ciekawe – te notatki i prozy poetyckie czasami dopowiadają to, co w innej formie jest zawarte we wierszach. Czasami dzięki nim łatwiej możemy zorientować w zawartości ideowej tych wierszy. Jest to ważne dla percepcji wierszy, gdyż w pewnej mierze jest to refleksja filozoficzna. Mianowicie poeta jako punkt wyjściowy obiera tu często właśnie świat życia codziennego i stara się określić, gdzie można umieścić istotę opisywanej rzeczywistości. Jest jasne, że ten istotowy punkt widzenia (w fenomenologii określa się to jako podejście ejdetyczne, lub redukcję eidetyczną) umieszcza w sferze duchowej. Za opisywanymi w wierszach wydarzeniami, czy sytuacjami zaczerpniętymi z życia codziennego, kryje się sfera ducha. Gdyby na tym interpretację tych wierszy zatrzymać, to byłoby zdecydowanie niepełne – trzeba pójść dalej. Duchowość wszak może dotyczyć różnych kwestii na przykład psychiki człowieka. Tu akurat raczej nie o to chodzi (może lepiej by było powiedzieć, że zupełnie nie o to chodzi). Autor szuka możliwości dotarcia do transcendencji. W tej interpretacji to co się z nami dzieje w naszym życiu codziennym jest pochodzenia transcendentnego. W związku z tym gdyby wziąć pod uwagę interpretacje transcendencji znane choćby z dzieł Edyty Stein, Paula Ricoeura, czy Dietricha von Hildebrandta transcendencja jest emanacją samego absolutu Boga. W niektórych wierszach jest mowa o takim właśnie pochodzeniu rzeczywistości codziennej wprost („Fujarka Noego”, „Środa Popielcowa”, „Uczciwe opisanie samego siebie nad małą czarną w Centrum Handlowym Riviera w Gdyni”, „Bez związku”), w innych jest to zasugerowane („*** Nie, nie lękaj się”, „Ławeczka”). Ta zawartość ideowa wierszy jest dodatkowo wyjaśniana w niektórych notatkach – jak już wcześniej mówiłem – na przykład notatki ze s. 42 i 46. Swój stosunek do „neurotycznych poetów” wyjaśnił bardzo dobitnie w notatkach ze s. 46 i 47. Oczywiście tom ten nie jest monotematyczny. W niektórych wierszach jest mowa o zagrożeniu manipulacją utrudniającą poznanie rzeczywistości („Sczezło, przepadło wszystko…”), o zagrożeniu samym złem („A kysz!”). Są też wiersze i notatki, które dotyczą jakby programu poezji naszego autora w tym tytułowy wiersz „Głosolalia”.
Na tym bym omówienie poezji Krzysztofa Kuczkowskiego zakończył, ale pokuszę się jeszcze na taką rekapitulację jej dotyczącą: poezja ta w pewnej mierze nawiązuje do poezji romantycznej np. Norwida, Novalisa, naszych wieszczów, Lorda Byrona, Baudelaire’a, ale jednak sposób jej uprawiania, a przede wszystkim jej program ideowy i co za tym idzie filozoficzny jest całkowicie osobny, jednostkowy i przede wszystkim bardzo przemyślany. To co tu poruszyłem to tylko ledwo jakaś warstwa znaczeń zawarta w tej poezji. Chyba równie ważny jest stosunek tej poezji do samego języka, ale w tych sprawach nie wydaje mi abym miał odpowiednie kompetencje, z racji mojego wykształcenia i dyscypliny jaką uprawiam.
Dziękuję Bardzo.
Wrocław, 14 września 2025 roku

